Męczennik

To powieść, na którą czekałam. Do grona moich ulubionych pisarek dołączył mężczyzna – Kaveh Akbar 😉 Szukałam książki o „nowej męskości”, ale Akbar idzie dalej, wychodzi poza kategorie płci. Chciałabym potrafić tak kreować męskie postaci jak on tworzy kobiece. „Męczennik” to opowieść o synu emigranta z Iranu, który postanawia zostać męczennikiem. Główny bohater, Cyrus, jest więc drugim pokoleniem i to przez jego narracyjne okulary oglądamy amerykański pejzaż (wielka amerykańska powieść może wyjść spod palców syna emigrantów – amerykańskość w kontraście z irańskością). Na zachętę kilka cytatów:

„Możliwe, pomyślał, że doświadczenie wdzięczności jest samo w sobie luksusem, kabrioletem z otwartym dachem prowadzonym przez bezdeszczowe życie.”

„Na zbiegu irańskości i amerykańskości w wydaniu środkowozachodnim znajdowała się patologiczna uprzejmość, paraliżujący przymus niesprawiania nikomu przykrości. Cyrus dużo o tym myślał. Przemawiało się pieszczotliwie do ich brzydkich niemowląt, przytakiwało ich rasistowskim idiotyzmom.”

„Wyobrażasz sobie, że tracisz dostęp do całej sztuki, którą uwielbiasz, do tego wszystkiego, co nadawało cel twojemu życiu? Cel i płynność? Do tego wszystkiego, dzięki czemu czułeś się jak członek ludzkiego plemienia? Dzięki czemu chciało ci się żyć?”

 

„W dorosłym życiu Cyrusa to przeszkolenie oznaczało, że obgryzanie truskawki wokół spleśniałej części, w restauracjach prosił o zapakowanie niedojedzonych dań przyjaciół i dopijał puszki ze zwietrzałymi napojami gazowanymi następnego dnia po ich otwarciu.”

„Można było odnieść wrażenie, że wszyscy w Ameryce się boją, cierpią i czują złość, spragnieni walki, którą mogliby wygrać. I co więcej, wydawali się przekonani, że szczęście, zadowolenie i bogactwo to ich stan naturalny. Pochodzenie bólu musi być zewnętrzne, co do tego mieli pewność. I tak ustawodawcy uchwalali ustawy, wznosili na granicach mury, zakazując obywatelom stamtąd wstępu tutaj. „Ból, który czujemy, podchodzi od nich, nie od nas”, głosiły transparenty, a ludzie wznosili okrzyki, pewni swojej pewności. Ale następnego dnia budzili się i to, co ich bolało, wciąż bolało.”

 

„Jeśli grzechem śmiertelnym samobójcy jest zachłanność, by zagarnąć dla siebie ciszę i spokój, tym wszystkim zaś, którzy cię przeżyją, rozdać nieokiełznany wewnętrzny ból, to grzechem śmiertelnym męczennika musi być duma, próżność, pycha wynikające z przekonania nie tylko o tym, że twoja śmierć może znaczyć więcej niż twoje życie, ale że twoja śmierć może znaczyć więcej niż sama śmierć – która, jako że nieunikniona, nie znaczy nic.”

 

„Seneka twierdził, że żałoba po stracie bliskiej osoby nie powinna trwać dłużej niż siedem lat. Dłuższa jest już słabością. Nazim Hikmet stwierdził, że dwudziestowieczna żałoba trwa najwyżej rok. I tak ten czas się kurczy. Może żałoba dwudziestopierwszowieczna wynosi ułamek tego ułamka, ledwie kilka godzin, zanim ustąpi miejsca konieczności. Zredukowana do notatki o zgonie, którą przewijamy w telefonie, usytuowanej między reklamami papieru toaletowego i telefonów komórkowych. Wszędzie wokół Cyrusa ludzie chodzili z irytującą z najwyższym stopniu łatwością. Na korze drzew powstawały mokre czarne strupki, nad nimi wciąż wisiały chmury, sumiennie.”

 

„Słownik nie przygotował mnie jednak na to, ile śmieci mieści w sobie język. Że mogę powiedzieć „wody” albo „przepraszam, czy mogę uprzejmie prosić o szklankę wody?” i na dobrą sprawę wyjdzie to samo. (…) Przedimki, zwroty grzecznościowe: ligatura. Tkanka łączna wypełniająca powietrze. Wypełniająca czas. (…) Czytam, że nasz kod genetyczny działa w podobny sposób, że większość sekwencji to ewolucyjne skamieliny replikowane bez końca i bez sensu, miliardy komórek kopiujące to samo bez końca i bez sensu, miliardy komórek kopiujące to samo nic przez milenia.
Jeśli tak duża część mojego języka to śmieci, języka zarówno mowy, jak i ciała, wygląda na to, że pokaźny kawał mojego życia musi być skazany na śmietnik. W moim życiu nie ma niczego, co nie byłoby powiązane z językiem albo z DNA.
Może najbliższy czemuś takiemu jest seks. Nie całkowicie oczywiście bez języka i z całą pewnością nie bez ciała. Lecz w kategoriach szczerej, płynnej komunikacji seks rządzi. W nim gęstość zrozumienia jest największa. Wytrwany kochanek odczytana w jednym jęku Odyseję, a w westchnieniu Szahname.”

 

„Pierwszym artefaktem cywilizacji nie był młotek ani grot strzały, ale kość udowa człowieka – odkryta na Madagaskarze – nosząca oznaki tego, że zrosła się po poważnym pęknięciu. W świecie zwierząt złamana noga oznaczała śmierć z głodu, więc zrośnięta kość świadczyła o tym, że jakaś inna istota ludzka wspierała długą rekonwalescencję drugiej istoty ludzkiej, karmiła ją, oczyszczała ranę. I w ten sposób, twierdził autor, narodziła się cywilizacja. Zapowiedziana nie przez narzędzie mordu, lecz opatrzone pękniecie kości, odrobinę jedzenia przyniesionego drugiej istocie.”

 

Czytajcie! :